Jesienią zaopatrzyłam się w całą gamę cebulek kwiatowych. I teraz są pierwsze śliczne efekty. Hiacynty co prawda już nieco przekwitają, ale tulipany właśnie rozpoczynają swoje rządy. Mam w ogrodzie też już dość sporą magnolię (ok. 4 metrów), która w tym roku też jest obsypana kwiatem. Efekt jest niesamowity. Wiosna to też jednak czas na zmiany i... na remonty. Nie, nie mam na myśli tym razem akurat remontów w domu, ale remontów "drogowych". Na naszym osiedlu co prawda jeszcze nie ma co remontować, bo za asfaltem to już myśleliśmy że chyba niedoczekanie, ale pojawiło się światełko w ciemnym tunelu.
Kanalizują i przy okazji telefonizują (chyba Netia) kilka ulic na osiedlu, w tym naszą - przy okazji, aż dziw, że się tak dobrze dogadali i nie kopią dwa razy. Tak więc wszystko jest rozryte masakrycznie, wyjeżdżając z domu trzeba uważać, żeby nie władować się w jakąś zaparkowaną koparkę tudzież nie wpaść w jeden albo drugi dół. Wszędzie wala się sprzęt, wystają
węże do wody i inne
węże przemysłowe. Całe szczęście, że nie pada, bo by się zrobiła totalna ślizgawica. Kiedy to dziadostwo się skończy?
No ale, wiem wiem, potem jest szansa (niestety obawiam się że tylko szansa) na to, że ktoś tam gdzieś u góry zdecyduje o tym, że można nam i asfalt położyć. Co prawda będzie to oznaczac kolejne rozrycie drogi i uzieminie na X czasu, ale... niech to się w końcu juz skończy, unormuje i ucywilzuje. Gdzie my żyjemy? Jak to możliwe, że na parunastoletnim już osiedlu nie ma jeszcze położonego asfaltu, podczas na najmniejszej wiosce zazwyczaj idzie dojechać do każdego domu bez większego problemu.
No wiem - miało być różowo i pozytywnie. Nie można jednak patrzeć na świat tylko przez różowe wiosenne okulary. Żeby tylko poprawić sobie i wam nieco nastrój, powiem wam że migdałek też zaczął już kwitnąć. Jest różowy. Śliczny.
komentarze (2) | dodaj komentarz